"Jestem kotem" Sōseki Natsume

Tytuł: "Jestem kotem"
Autor:  Sōseki Natsume
Oryginalny tytuł: "Wagahai wa Neko de Aru" (吾輩は猫である)
Tłumaczenie:  Mikołaj Melanowicz
Wydawnictwo:  Książka i Wiedza
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 544

"Jestem kotem. Imienia jeszcze nie mam.
Nawet nie wiem, gdzie się urodziłem. Pamiętam tylko, jak zacząłem miauczeć w jakimś ciemnym i wilgotnym kącie. Tam też po raz pierwszy zobaczyłem człowieka." [str. 7]

Tymi słowami rozpoczyna się niezwykle oryginalna powieść Sōseki Natsume (właśc. Natsume Kinnosuke), jednego z najwybitniejszych pisarzy japońskich, w której głównym bohaterem i zarazem narratorem jest właśnie ów bezimienny kot. Kot mieszka w domu nauczyciela o imieniu Kushami, wnikliwie obserwuje swojego gospodarza, jego rodzinę i znajomych oraz to, co się dzieje wokół niego. Książkę zaludnia dość dziwaczna menażeria, która prowadzi długie, komiczne dysputy o życiu, miłości, różnicach między Wschodem i Zachodem, dzieli się ze sobą opowieściami o pracy, rodzinie i relacjach z innymi ludźmi. Kot zawsze im towarzyszy jako niemy (z punktu widzenia ludzi), dyskretny świadek tych rozmów i jest dokładnym ich komentatorem. Niestety kot nie ma najlepszego zdania na temat ludzi, których uważa za nadętych, zarozumiałych i zapatrzonych w siebie głupców. Z opowieści kocura wyłania się portret człowieka pełnego słabostek, który nie potrafi przyznać się do swojej niewiedzy, stale udającego przed innymi kogoś kim tak naprawdę wcale nie jest. Dla ludzi najważniejsze są pozory.

Powieść "Jestem kotem" to inteligentna satyra, pełna sarkastycznego humoru, podkreślanego, umiejętnie przez pisarza, przez wybijający się momentami na plan pierwszy patos wypowiedzi głównych bohaterów książki. Natsume na przykładzie zaledwie kilku postaci doskonale sportretował japońskie społeczeństwo epoki Meiji (1868-1912) pełnej wstrząsów społecznych, doby zmieniającej i rozwijającej się gwałtownie Japonii. Pozornie błaha kocia opowieść jest wnikliwym opisem japońskiego narodu i zmian zachodzących w świadomości Japończyków. W książce poruszane są różne problemy, m.in. zagadnienie zachwytu wszystkim, co zachodnie i odrzucenie tego, co japońskie, odwrotu od tradycji i wartości rodzimych, westernizacji życia w każdym jego aspekcie. Natsume podnosi w swojej książce również kwestie odrzucenia tego, co przyniosło ze sobą otwarcie na Zachód Japonii i nowoczesność, skostnienie i bezrozumne trzymanie się przeszłości, negacji zalet płynących z zetknięcia się z kulturami odmiennymi od japońskiej. Pisarz wyśmiewa zarówno tych tych, którzy bezmyślnie małpują wszystko, co zachodnie i mienią się ludźmi nowoczesnymi oraz tych, którzy wciąż traktują ludzi z Zachodu jako obce diabły i pragną powrotu do izolacji z ery Edo ( 1603-1868). Sōseki w swojej powieści poddaje krytyce wiarę w wyjątkowość narodu japońskiego (duch Yamato), nowo powstałą warstwę społeczną burżuazyjnej inteligencji zapatrzonej w Zachód, utratę poczucia własnej tożsamości i źle pojmowany indywidualizm, dawne ideologie buddyjskie i konfucjańskie. Ale dzieło Natsume to coś więcej niż satyra, to portret zagubionego człowieka.

"Wszyscy ci ludzie wydają się beztroscy, ale kiedy zastukasz im do serca, rozlegnie się smętny pogłos." [str. 527]

Mimo, że w "Jestem kotem" Sōseki sportretował sobie współczesnych, to wymowa powieści jest uniwersalna, a wytykane bohaterom wady i zachowania można odnieść do teraźniejszości. Któż z nas nie zna zadufanych w sobie osób, naigrywających się stale z "zacofania" innych, ludzi nieprzyznających się do niezrozumienia nowinek, którzy ślepo podążają za wszelkimi, nawet najgłupszymi trendami, tych, którzy zdają się być w posiadaniu wiedzy na każdy temat, a w rzeczywistości okazują się być pozerami? Zapewne znacie też i takich, co w każdej sytuacji twierdzą, że kiedyś było lepiej, smaczniej, bezpieczniej, zdrowiej etc. Dla nich wszystko, co nowe z założenia jest marną kopią przeszłości. Fałsz i zło ludzkie są ponadczasowe.

"Ludzie są zarozumiali, ponieważ zbyt wierzą w swoją siłę fizyczną. Dopóki nie pojawi się istota silniejsza i nie zacznie się nad nimi znęcać, nie będzie końca ich przemocy." [str. 15]

Początkowo "Jestem kotem" było zaledwie krótkim opowiadaniem napisanym przez Sōseki Natsume na prośbę jego przyjaciela Takahamy Kyoshi, redaktora pisma "Hototogisu". Opowiadanie to w wersji poprawionej ukazało się w "Hototogisu" w 1905 r. i tak spodobało się czytelnikom, że Sōseki, który nie planował jego kontynuacji, napisał kolejne części. Tak powstała pierwsza powieść "Jestem kotem", opublikowana w 10 ratach na łamach czasopisma Takahamy. Wszystkie części zostały zebrane i opublikowane w Japonii w jednym tomie w 1911 r. W połowie lat 70-tych scenarzysta Toshio Yasumi przystosował powieść Natsume do scenariusza i tak Kon Ichikawa wyreżyserował film o tym samym tytule, co utwór Natsume, który miał swoją premierę w japońskich kinach w 1975 r. "Jestem kotem" zostało także zaadaptowane na potrzeby anime, które ukazało się na antenie japońskiej telewizji w 1982 r.

Powieść "Jestem kotem" została napisana w stylu rakugo, co oznacza tyle, że ważne tematy został przedstawione w sposób lekki i żartobliwy, a te niepoważne napisane są we wzniosłym stylu. Dzięki zastosowaniu tego chwytu Natsume stworzył pierwszą współczesną japońską powieść satyryczną. Obsadzenie kota w roli narratora było pomysłem innowacyjnym jak na tamte czasy. Było też pomysłem idealnym, by z perspektywy zwierzęcia stojącego ponad innymi stworzeniami, w tym i ponad człowiekiem,  przyglądać się zmieniającej się japońskiej rzeczywistości. Autor świetnie oddał to poczucie wyższości i dumę emanujące z kota. (Ponoć Sōseki był wielbicielem kotów :)) "Jestem kotem" wypełniona jest anegdotami, przypowieściami i odwołaniami do kultury japońskiej. Książka składa się z 11 rozdziałów zilustrowanych pięknymi reprodukcjami (w wydaniu, które ja miałam przyjemność czytać). Dzięki pierwotnej formie powieści, każdy z jej rozdziałów można czytać, jako samodzielny utwór. Nie ma potrzeby czytać "Jestem kotem" za jednym podejściem, lepiej jest sobie dawkować książkę, by czerpać z tej lektury większą przyjemność. "Jestem kotem" to powieść, którą należy się delektować, a im większa jest wiedza czytelnika, tym pełniej ją odbiera. Jednak brak tej wiedzy wcale nie stoi na przeszkodzie, by sięgnąć i przeczytać dzieło Natsume, szczególnie, że w książce profesor Melanowicz, będący jej tłumaczem, umieścił bardzo pomocne przypisy.


***
Recenzja bierze udział w wyzwaniach:


* Wszystkie cytaty oraz reprodukcje pochodzą z książki "Jestem kotem" Sōseki Natsume


20 komentarzy:

  1. Jako zielona jeszcze właścicielka małego kotka zaczynam coraz bardziej doceniać wszystko, co kocie i o kotach. Dlatego czytając Twoją recenzję i zachwycając się historią, cudnymi ilustracjami i Japonią, szczególnie zakochałam się w całej koncepcji powieści z perspektywy kota. Na pewno kiedyś postaram się dotrzeć do tej książki i może też do anime;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam "zieloną" właściciela kotka :D
      Powieść Natsume polecam, tym bardziej, że można ją czytać fragmentami, więc jest czas na oswojenie się z warsztatem pisarza i jego sposobem pisania :)

      Usuń
  2. Przyznam szczerze, że literatura japońska jest mi obca. Będę musiała nadrobić. "Jestem kotem" zapowiada się bardzo ciekawie. Lubię takie uniwersalne opowieści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Księgarko, spróbuj i sięgnij po "Jestem kotem", warto się w ta powieść zagłębić.

      Usuń
  3. Heh, ja jeszcze nigdy w życiu nie przeczytałem niczego napisanego przez azjatyckiego autora ;d Chyba najwyższa pora nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nie sięgnęłam jeszcze nigdy po autorów wielu innych narodowości ;) Ale zachęcam Cię do przeczytania czegoś z kręgów azjatyckich :)

      Usuń
  4. Ty to potrafisz wygrzebać interesujące lektury. A te ryciny są absolutnie cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ann RK nareszcie udało mi się ją przeczytać, więc się podzieliłam z Wami swoimi wrażeniami.

      Usuń
  5. No nie powiem być Kochan krótko o niej napisała;PPD, ale to nic i tam mi się podobało...sam zabieg "z kotem" podoba mi się poza tym te różne odnośniki są też fajne! ogólnie jestem za!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się za krótko napisałam? Wiesz Tusiu, nie mogłam opisywać i analizować każdej kociej opowieści, bo musiałabym pracę doktorską napisać ;)

      Usuń
  6. Gdyby nie Ty nie miałabym pojęcia o tak... dziwnej (?) książce. Kot w roli narratora to świetny pomysł. Jestem bardzo ciekawa tej lektury. Muszę też pochwalić za ładną graficznie notkę :)

    OdpowiedzUsuń
  7. od razu skojarzyła mi się książka "Dziwny przypadek psa nocną porą" chociaż nie o kocie, ale wyobrażam sobie narrację.
    Brzmi zachęcająco bo bardzo lubię "nietypowy" punkt widzenia (i siedzenia ;) ) narratora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie kojarzę książki, o której wspomniałaś. Punkt "leżenia" też jest ciekawy w tej książce ;)

      Usuń
  8. A mnie przypomniała się książka "Timbuktu" Paula Austera. Kto nie czytał - tylko z chusteczką do ocierania łez...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Timbuktu" choć nie czytałam, to przynajmniej kojarzę. Czytając "Jestem kotem" łez ocierać nie trzeba.

      Usuń
  9. O kurczę, jaka fajna opowieść... :) Tak wnioskuję po Twojej recenzji. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajna, Ewo, przynajmniej dla mnie :)

      Usuń
  10. To musi być cudowna opowieść, muszę ją znaleźć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to była bardzo przyjemna lektura, "Jestem kotem" czytałam z przyjemnością.

      Usuń